w 2001 roku zorganizowaliśmy pierwszy maraton , można powiedzieć że na „swoim podwórku”, bo w niewielkiej wiosce nazwanej Górzyniec (koło Piechowic). Wzorem naszych czeskich przyjaciół z pobliskiej jeszcze wtedy granicy , do których to jako zawodnik jeździł wówczas Maciek Grabek trenujący w klubie CCC Piechowice. Do dziś pamiętam jak całe „biuro” (pokój w domowym zakątku) obłożony był ręcznie robionymi numerami, ulotkami w dwóch językach polskim i czeskim, koszulkami dla zawodników a tolerancyjni sąsiedzi przeciskali się do swoich mieszkań pomiędzy paletami wody mineralnej i batów energetycznych. Bezsenna noc przed maratonem no i zaczęło się. Pierwszy maraton, pierwsze zaskoczenie, pierwsze niedowierzanie – frekwencja ponad 500 zawodników.
Udało nam się osiągnąć wiele, tak uważam , jak na ówczesne czasy niewiedzy i braku doświadczenia w organizowaniu maratonów rowerowych .
Kolejne lata przynosiły z roku na rok coraz lepszą frekwencję i pomysł na więcej edycji : 5, 7, 9 no i obecnie 12 w sezonie a bywa że i 13, i Śniezka , i Równica i Bike Adventure…
To wspaniałe uczucie kiedy można połączyć pasję z pracą i choć ciężka to praca, nie ukrywam, to jej trud „znika” wraz z pierwszą edycją każdego sezonu. Widok kolorowych strojów, wesołych i uśmiechniętych twarzy, młodych i dojrzałych, mam , ojców i dzieci i napisów na koszulkach „damy radę” uzbraja nas wszystkich organizatorów w taką moc której nie sposób opisać.
Czasem chcielibyśmy całą ekipą organizacyjną wsiąść na rower i razem z Wami "popędzić" w dniu maratonu na najwyższy szczyt trasy i poczuć czy to uczucie jest tak samo mocne jak widok „naszych” zawodników na starcie.
10 lat dla niektórych z nas pracujących w ekipie organizacyjnej to połowa życia. A dla tego kto pisze ten tekst to marzenie aby za każdym sezonem widzieć efekt całej naszej pracy w postaci zmęczonych ale zadowolonych uczestników na mecie.
